RSS
środa, 09 kwietnia 2008
Mieszkamy już razem.

Jestem w szkole. Dziwnej, wielkiej. niby hotel, niby szkoła... gigantyczna stołówka... Wiem! To kolonie... wokół sie kreci mnóstwo dzieci.
siadam przy wielkim, długim stole do wspólnego posiłku.
na przeciwko mnie siedzą dwie małe zmory z mojego dzieciństwa, uśmiechają sie i żartują jak zawsze gdy miały 10 lat...

Jemy.

Przerwa.

Wracamy do stołówki. Zauważamy, ze z sufitu zwisa, zawieszone na gigantycznym rzeźnickim haku ciało. Męskie. Chyba...
z ciała ścieka krew. ciemnoczerwona, lepka i gęsta.

Kilkoro dzieci rzuca sie na ciało niczym małpki skaczące na gałęzie.
chłepcą z rozkoszą ściekająca krew i wzdychają, ze jak to dobrze, w końcu długo już nie piły Pepsi. I ze szkoda, ze nie ma już gazu.
20:35, rybymajaglos
Link Komentarze (2) »
niedziela, 09 marca 2008

Sciskalam w reku jakis super-mega skomplikowany karabin maszynowy. Czasem wygladal jak to cos do wyciskania silikonu, ale najczesciej jednak jak karabin maszynowy.

Poszlam na jakis wiec. Karabin mi ciazyl, w dodatku wiedzialam, ze nie moge go puscic, bo byl odbezpieczony, itp...

Na wiecu widzialam Wojciecha Olejniczaka, ktory sie caly czas usmiechal, czekal na swoja kolejke, zaraz mial przemawiac. Podeszlam do niego, byl upal, pocily mi sie rece, a ciezki karabin co chwile mi sie wyslizgiwal z dloni.

Powiedzialam:

- Panie Olejniczak, prosze.... niech mi pan pomoze... ten karabin jest naprawde bardzo ciezki. Prosze...

A on, nie rezygnujac ze swojego ujmujacego usmiechu odepchnal mnie lekko. Przeciez mial zaraz przemawiac.

Prawie plakalam z wyczerpania, bron ciazyla mi coraz bardziej i coraz trudniej bylo mi ja utrzymac.

 

Skad Olejniczak? Jestem pewna co do wiecu; to na pewno wplyw ksiazki " Prl dla poczatkujacych' Kuronia i Zakowskiego... Ale Olejniczak..?:) 

 

 

16:14, rybymajaglos
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 marca 2008

No wiec tym razem bylismy wszyscy kotami.

Widzialam swiat z kociej perspektywy, blizszej podlodze niz sufitowi.

Wszyscy byli kotami, mieszkalismy w wielkim sierocincu i gralismy w scrabble.

Zjawil sie moj dziadek; gruby, szary, pregowany kot i zagrzmial:

- to byl twoj ostatni egzamin?

Radosnie poruszylam wasami w ramach potwierdzenia.

A ON byl tym rudym kotem, tym ktory zawsze sie trzymal na uboczu.

00:11, rybymajaglos
Link Komentarze (2) »
środa, 27 lutego 2008

Spalismy w domu Jego matki. Obudzilam sie. W jednej ze scian były ukryte, niewielkie, zakryte tapeta drzwi. Podeszlam do nic w samej bieliznie i otworzylam je. Weszlam do srodka dopiero co odkrytego pomieszczenia. Slyszalam jak On tez się budzi.

Pomieszczenie było dziwne,zupelnie inne, sciany były czerwone, meble nowe, prawie nieuzywane. Krzyknelam do Niego:

- twoja mama chyba wynajela tylko czesc mieszkania! Tutaj na pewno mieszka ktos inny!

Nie odpowiedzial mi. Ujrzalam kolejne drzwi. Zajrzalam przez dziurk od klucza. Dokladnie na wprost drzwi widac było wielka kanape, siedzial na niej starszy mezczyzna, trzymal na kolanach nastoletnia dziewczyne. Drugi mezczyzna tanczyl obok z piekna blondynka. Ich taniec był dziwny, przezchwile mialam nawet wrazenie, ze robi jej krzywde. Obserwowalam ich w milczeniu przez kilka chwil i wrocilam z powrotem do lozka.

Polozylam się i zasnelam, obudziwszy się jednoczesnie.

00:07, rybymajaglos
Link Komentarze (5) »
wtorek, 26 lutego 2008

Wreszcie zamieszkalismy razem. Mieszkanie było niewielkie, już umeblowane.

Sciany kazdego pomieszczenia były pomalowane na krwisty, czerwony kolor.

Mielismy, nie wiedziec czemu, naprwde duzo mebli. Kiedy On wyszedl na chwile, zajelam się przesuwaniem stolu, szaf…

Przypominalo to gre TETRIS, musialam się skupic, myslec logicznie, analizowalam uklad wszystkich przedmiotow w mieszkaniu, podobalo mi się, mimo ze w sklad mebli wchodzil ten przeklety telewizor…

23:55, rybymajaglos
Link Dodaj komentarz »
  1. Bylam na plazy z rodzicami i z bratem.

    Rodzice byli znacznie mlodsi, wygladali swietnie, mogli mieć z 25 lat. Byli szczesliwi i zakochani. Mój brat i ja mielismy tyle samo lat co teraz, ale mimo to rodzice traktowali nas jak male dzieci. A może tym razem to my byliśmy ich rodzicami? Trudno powiedziec…

    Byliśmy na plazy zupelnie sami, plaza była bardzo waska, niewielka. Morze było piekne, gigantyczne, ale jednoczesnie spokojne fale…

    Odezwalam się do taty:

    - proszę, zamknij drzwi, bo jest przeciag.

    I na niebie pojawil się zarys otwartych na osciez drzwi. Ale ojciec mi odpowiedzial:

    - przeciez tu nie ma zadnych drzwi, nie masz jak się zamknac przed swiatem.

    I chmurowe drwi rozplynely się z wiatrem.

    Nagle znalazlam się w swoim lozku i pomyslalam, ze skoro nie mam jak się zamknac, to nie pozostaje mi nic innego jak otworzyc się. Przytulilam się wiec do Niego i ponownie zapadlam w sen.

23:50, rybymajaglos
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lutego 2008

To był jej pierwszy dzien pracy.

Spotkala tam swojego znajomego, którego dawno nie widziala. Wyraznie praca jej się podobala, biuro było ok., atmosfera fajna. Wrocila poznym wieczorem do domu. Znajomy ja podwiozl, wiec zaprosila go na herbate.

Nagle facet zaczal zdejmowac nie tylko kurtke, ale i buty, rozpial pasek, zdjal koszule…

Ona się spytala z przerazeniem w oczach: co robisz?

On: nie idziemy spac?

Ona: oczywiście, ze nie, wypijemy herbate i każdy pojdzie spac do swojego domu…

On, bardzo zdziwiony: nie, pojdziemy spac razem, bez gadania.

15:40, rybymajaglos
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 lutego 2008

Scena iscie pocztowkowa. Ja: szczupla i wysoka, w pieknie dopasowanym dlugim, brazowym plaszczu. Jezdzimy na lyzwach. Ona i ja, ja i ona: malutka dziewczynka. Jej czarne oczy blyszczaly szczesciem, wpatrywala sie we mnie z miloscia i ja tez ja kochalam. Wyçirowalysmy miedzy przypadkowymi ludzmi, trzymalysmy sie za rece i nie moglysmy spuscic z siebie wzroku. Rozpielam plaszcz, a ona sie wtulila we mnie, i tak tanczylysmy, bez konca, miedzy przypadkowymi ludzmi.

14:39, rybymajaglos
Link Komentarze (2) »

Podczas ostatniej imprezy postanowilam sie zabic.

Najpierw, po powrocie do domu, weszlam na balkon. zdjelam buty na obcasie i przeszlam na druga strone balustrady. Na dole, na ulicy imprezowala grupa ludzi. Zaczeli do mnie krzyczec, pol zartem, pol serio: nie skacz, glupia! Nie chcialam robic przedstawienia. Weszlam do mieszkania. Poszlam do lazienki z nadzieja, ze zasne w wannie pelnej wody. Nie moglam znalezc korka. Poszlam do kuchni. W desperacji zaczelam szukac nozy. Mamy tylko trzy. Chcialam sprawdzic czy dobrze tna, wiec sprobowalam na przedramieniu. Niestety nie ciely dobrze. Meczylam kazdy noz na ramieniu niczym pile tarczowa i po kilku minutach ciezkiej pracy pojawilo sie zaledwie kilka kropel krwi.

zaplakana, w makijazu poszlam do lozka.

Nastepnego ranka, w sobote, zdziwilam sie zobnaczywszy na balkonie moje fioletowe buty na obcasie, lazienkowa podloge pelna wody, a na moim przedramieniu trzy plytkie rany.

 

14:34, rybymajaglos
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 04 lutego 2008

To byl slub, na wolnym powietrzu.

Oddalilam sie od ludzi, ogrod byl ogromny, nieskonczenie wielki... mialam na sobie szara zwiewna sukienke, w koncu bylo lato... Bylam sama.Smutna i bezsilna.

Nagle podszedl do mnie kolega ze szkoly, dawno nie widziany, jeden z tych, z ktorymi zamienia sie zaledwie kilka zdan w ciagu lat wymuszonej przez szkolne mury znajomosci. Zachowywal sie niczym lekarz, ktory w jakis sposob chce pocieszyc smiertelnie chorego pacjenta.

Przytulil mnie i z beznadzieja w oczach powiedzial:

- jestes najbardziej bolaca kobieta na swiecie.

 

18:14, rybymajaglos
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2